Nauka jazdy na rowerze, czyli jakie błędy popełnił tata.

Nauczenie pięciolatka jazdy na rowerze to wyzwanie, które postawiłem sobie w tym roku. Przy tej okazji popełniłem szereg błędów i wypaczeń, przed którymi chciałem Was ostrzec. Tym bardziej, że we wcześniejszym materiale właśnie rower uznałem za najlepszy prezent dla dziecka (o czym możecie przeczytać tutaj).

Wiosenny lifting roweru

Rower jest. To maszyna z drugiej ręki, która przez rok dojrzewała na balkonie. Wymagała więc odświeżenia przed tym, jak zasiądzie na niej młody cyklista. Za garść srebrników dokonała tego ekipa Bike Workshop – Serwis Rowerowy. I w ten sposób rower w pełni sprawny mógł już służyć do nauki jazdy i dalszej eksploatacji.

Błąd pierwszy, czyli ojca przerost ambicji

Teoretycznie wiem, że dzieci uczą się jeździć na rowerkach malutkich: takich trzy-, czterokołowych, a dopiero potem powoli zyskują odpowiednią pewność siebie i umiejętność samodzielnej jazdy rowerem. Ja, niestety, stworzyłem inną teorię, dzięki której mieliśmy szybko nadrobić zaległości i skutecznie wznieść Jacha w hierarchii lokalnych rowerzystów. Oczywiście zaopatrzyłem rower w odpowiedni prowadnik i na tak przygotowanej maszynie poleciłem radośnie młodemu adeptowi cyklingu ruszyć przed siebie.
Byłem przekonany, że skoro moje dziecko dosyć szybko rozpoczęło chodzić i płynnie mówić, to nauczenie się jazdy na rowerze będzie równie proste. Zapomniałem tylko, że Jachu do tej pory nie poruszał się praktycznie na żadnym rowerze. I niestety, okazało się, że chłopak na początku po prostu musi nauczyć się kręcić pedałami. Do przodu. Bo do tyłu szło mu znakomicie. Ale to nie zniechęciło przemądrzałego taty, który nadal uważał, że zakup dodatkowych kółek jest zbędny, i że dalsze ćwiczenia przyniosą zamierzony efekt.
Udaliśmy się więc na blisko pięciokilometrową wycieczkę, podczas której starszy syn miał szybko opanować sztukę poruszania się na rowerze. Wycieczka była ok: Jasiek dzielnie uczył się systematycznie kręcić pedałami i utrzymywać kierunek jazdy (podtrzymywany przeze mnie), ale postępy były niezadowalające w oczach surowego ojca. Na szczęście dzień później nagany wzrokowej udzielił mi kolega – tata przedszkolnego koleżki i zasugerował, żebym wziął na wstrzymanie i zainwestował w dodatkowe koła.

Błąd drugi, czyli uważnie czytaj opis produktu

bdr

Wiadomo, że jak ojciec zaplanował zakup dodatkowych kółek, to Matka Goździa nie musi mu o tym przypominać co pół roku… Może to akurat nie trwało aż tak długo, ale po ponad tygodniu wreszcie rzuciłem się do telefonu i sfinalizowałem zakup w internecie. W związku z tym, że nasz rower jest dostępny tylko w jednym z dużych marketów sportowych mój wybór był zawężony jedynie do kółek do rowerów 16″ i uniwersalnych 16″ i 20″ jednocześnie. Oczywiście wybrałem, te uniwersalne, ponieważ założyłem, że mogą się jeszcze do czegoś przydać. Przesyłka z perturbacjami wreszcie dotarła i natychmiast chciałem przejść do montażu. Szybko się jednak okazało, że ojciec w pośpiechu nie doczytał, że choć koła są tej samej marki co rower to akurat do modelu, który mamy nie pasują.

Błąd trzeci? Nie tym razem!

Na sobotę rano zaplanowaliśmy z Jachem podróż na drugi koniec miasta celem wymiany towaru na odpowiedni. Niestety dzień wcześniej okazało się, że będzie potrzebny wydruk faktury. Na szczęście z pomocą przychodzi nam dobra dziewczyna i dzięki Dro mamy kwity i możemy ruszać w podróż. Na miejscu szybko i bezboleśnie wymieniamy koła na odpowiednie, dokupujemy kaski dla „Starszaka” i dla „Frankowskiego”, młodszego brata naszego bohatera, który pobiera pierwsze lekcje jazdy na hulajnodze.

„Bezbłedny” epilog

Moi Drodzy! Jaki ja byłem szczęśliwy, gdy Jasiek dzielnie i szybko uczył się panować nad rowerm, jak szybko nabierał pewności siebie. Rozpierała mnie duma. Dla takich chwil warto żyć. Szkoda, że przez moje błędy straciliśmy dwa tygodnie, ale może akurat komuś z Was pomogę ich uniknąć. Albo może zdobędziecie się na odwagę i jak Wujo Mateusz stanowczo doradzicie spokój i rozwagę podobnym do mnie „przeambitnym” rodzicom.

 

Najlepszy prezent na pierwszą komunię!

Wielkimi krokami zbliżają się komunie święto, którego zapewne każdy z Was doświadczył. Dziś to katolickie wydarzenie ma coraz większy komercyjny charakter i wiąże się z dość dużymi wydatkami dla rodzin organizujących uroczystości „po wszystkom” oraz dla ich gości.

Ci drudzy „zobowiązani są” do zakupu wyjątkowego prezentu. I nie wiadomo, kto jest bardziej wybredny: główny aktor tej uroczystości czy też jego rodzice. To pytanie pozostawię bez odpowiedzi, tak samo jak odwieczne pytanie do rodziców: Gdzie są moje pieniądze z komunii? Spróbuję jednak odpowiedzieć na pytanie, co jest najlepszym prezentem na pierwszą komunię. Ja sam, niestety, nie doczekałem się wymarzonego prezentu, ale to zapewne dlatego, że w tym samym czasie, ojciec mój budował dom, a czasy to były trudne.

Ale do rzeczy – najlepszy prezent na komunię. Mój wybór to:

Rower

Dla mnie to niekwestionowany numer jeden: ze względu na zachęcanie dzieci do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Rower to nie tylko najlepszy prezent komunijny, ale jako prezent w ogóle. Kto ma dzieci, ten wie, jak ciężko w cyber erze iphonów, tabletów, smartfonów, snapchatów i galerii handlowych, namówić dziecko na „analogowe” spędzanie czasu. Rower pomoże rozwiązać ten problem, więc możecie przyczynić się nie tylko do rozwoju fizycznego dziecka, ale zaszczepić w dziecku zdrową pasję.

Wybór rowerów jest ogromny, więc na pewno wybierzecie coś na swoją kieszeń. Są modele „podstawowe” za mniej niż 400 złotych (zobacz wybrany model), do modeli za blisko 8200 złotych (zobacz najdroższy model), nie wspominając już o kolorystyce i przeznaczeniu. Bardzo szeroka gama rowerów, pozwoli na optymalny dobór prezentu dla dziewczynki i dla chłopca.

Akcesoria rowerowe:

Kupując rower nie zapominajcie o akcesoriach, jakie możecie dobrać do kompletu, a które zagwarantują bezpieczeństwo obdarowanego dziecka. Kaski rowerowe, rękawice rowerowe, specjalne spodenki i koszulki rowerowe to tylko początek zakupów. Warto pamiętać o lampach rowerowych, sakwach, licznikach, pokrowcu na rower, zabezpieczeniach antykradzieżowych, bidonach, pompkach rowerowych itd. Oczywiście akcesoria mogą pozostać w gestii rodziców, lub innych zaprzyjaźnionych gości, ale oczywiście mogą także stanowić uzupełnienie budżetu zakupów. A wszystko to w jedynym słusznym celu: by dzieci rozwijały się zdrowo.

I tu warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o prezencie dla rodzica w postaci… zestawu narzędzi rowerowych, niezbędnych w każdym domu. Pisze Wam to ten, który narzędzi takich nie posiada i nad czym ubolewa, ponieważ najdrobniejsze naprawy stają się sporym problemem, który trudno rozwiązać od ręki, a obecność takich narzędzi w domu wcale nie jest taka oczywista.

Możecie wybrać cztery sposoby zakupu roweru:

1. Udać się do najbliższego sklepu lub marketu i kupić wyjątkowo ładny rower w super promocji. Nie polecam tego rozwiązania, nie dlatego, że rowery dostępne w marketach są lub mogą być jakościowo gorsze, ale dlatego, że podejmując pochopną decyzję, macie większą szansę na popełnienie błędu.

2. Osobiście odwiedzić wszelkie sklepy z rowerami i akcesoriami rowerowymi w promieniu 57 kilometrów, zebrać najciekawsze oferty, przeanalizować i kupić wybrany sprzęt. Ale chyba na to nie będziecie mieli czasu!

3. Sprawdzić ofertę sklepów i marketów w promieniu 5-10 km od miejsca zakwaterowania i porównać ją z ofertami w internecie. Do tego przyda się superszybki komputer z NASA, więc jeśli taki macie – wszystko w porządku. Jeśli nie: zaczynają się schody.

4. Rozwiązanie sugerowane przeze mnie:
Ustal, czy dziecko chce rower i czy zgadzają się na niego rodzice, i w ścisłej współpracy z rodzicami dziecka określ rodzaj wymarzonego roweru (miejski, górski, bmx, turystyczny…)
Do wyboru roweru użyj porównywarki cen (ja opierałem się na ceneo.pl), przeczytaj opinie i wybierz najlepszy model (ewentualne akcesoria, jeśli Twój budżet to przewidywał).

Dzięki temu sposobowi: po pierwsze nie sprawisz zawodu dziecku, a po drugie – oszczędzisz czas i wybierzesz odpowiedni prezent w najlepszej cenie. Co więcej: zamawiając rower w jednym sklepie, możesz dobrać akcesoria w innym i mieć komplet w ciągu kilku dni roboczych.

Miłych zakupów i uśmiechniętych obdarowanych życzy #zWariataTata.