Najlepszy prezent na pierwszą komunię!

Wielkimi krokami zbliżają się komunie święto, którego zapewne każdy z Was doświadczył. Dziś to katolickie wydarzenie ma coraz większy komercyjny charakter i wiąże się z dość dużymi wydatkami dla rodzin organizujących uroczystości „po wszystkom” oraz dla ich gości.

Ci drudzy „zobowiązani są” do zakupu wyjątkowego prezentu. I nie wiadomo, kto jest bardziej wybredny: główny aktor tej uroczystości czy też jego rodzice. To pytanie pozostawię bez odpowiedzi, tak samo jak odwieczne pytanie do rodziców: Gdzie są moje pieniądze z komunii? Spróbuję jednak odpowiedzieć na pytanie, co jest najlepszym prezentem na pierwszą komunię. Ja sam, niestety, nie doczekałem się wymarzonego prezentu, ale to zapewne dlatego, że w tym samym czasie, ojciec mój budował dom, a czasy to były trudne.

Ale do rzeczy – najlepszy prezent na komunię. Mój wybór to:

Rower

Dla mnie to niekwestionowany numer jeden: ze względu na zachęcanie dzieci do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Rower to nie tylko najlepszy prezent komunijny, ale jako prezent w ogóle. Kto ma dzieci, ten wie, jak ciężko w cyber erze iphonów, tabletów, smartfonów, snapchatów i galerii handlowych, namówić dziecko na „analogowe” spędzanie czasu. Rower pomoże rozwiązać ten problem, więc możecie przyczynić się nie tylko do rozwoju fizycznego dziecka, ale zaszczepić w dziecku zdrową pasję.

Wybór rowerów jest ogromny, więc na pewno wybierzecie coś na swoją kieszeń. Są modele „podstawowe” za mniej niż 400 złotych (zobacz wybrany model), do modeli za blisko 8200 złotych (zobacz najdroższy model), nie wspominając już o kolorystyce i przeznaczeniu. Bardzo szeroka gama rowerów, pozwoli na optymalny dobór prezentu dla dziewczynki i dla chłopca.

Akcesoria rowerowe:

Kupując rower nie zapominajcie o akcesoriach, jakie możecie dobrać do kompletu, a które zagwarantują bezpieczeństwo obdarowanego dziecka. Kaski rowerowe, rękawice rowerowe, specjalne spodenki i koszulki rowerowe to tylko początek zakupów. Warto pamiętać o lampach rowerowych, sakwach, licznikach, pokrowcu na rower, zabezpieczeniach antykradzieżowych, bidonach, pompkach rowerowych itd. Oczywiście akcesoria mogą pozostać w gestii rodziców, lub innych zaprzyjaźnionych gości, ale oczywiście mogą także stanowić uzupełnienie budżetu zakupów. A wszystko to w jedynym słusznym celu: by dzieci rozwijały się zdrowo.

I tu warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o prezencie dla rodzica w postaci… zestawu narzędzi rowerowych, niezbędnych w każdym domu. Pisze Wam to ten, który narzędzi takich nie posiada i nad czym ubolewa, ponieważ najdrobniejsze naprawy stają się sporym problemem, który trudno rozwiązać od ręki, a obecność takich narzędzi w domu wcale nie jest taka oczywista.

Możecie wybrać cztery sposoby zakupu roweru:

1. Udać się do najbliższego sklepu lub marketu i kupić wyjątkowo ładny rower w super promocji. Nie polecam tego rozwiązania, nie dlatego, że rowery dostępne w marketach są lub mogą być jakościowo gorsze, ale dlatego, że podejmując pochopną decyzję, macie większą szansę na popełnienie błędu.

2. Osobiście odwiedzić wszelkie sklepy z rowerami i akcesoriami rowerowymi w promieniu 57 kilometrów, zebrać najciekawsze oferty, przeanalizować i kupić wybrany sprzęt. Ale chyba na to nie będziecie mieli czasu!

3. Sprawdzić ofertę sklepów i marketów w promieniu 5-10 km od miejsca zakwaterowania i porównać ją z ofertami w internecie. Do tego przyda się superszybki komputer z NASA, więc jeśli taki macie – wszystko w porządku. Jeśli nie: zaczynają się schody.

4. Rozwiązanie sugerowane przeze mnie:
Ustal, czy dziecko chce rower i czy zgadzają się na niego rodzice, i w ścisłej współpracy z rodzicami dziecka określ rodzaj wymarzonego roweru (miejski, górski, bmx, turystyczny…)
Do wyboru roweru użyj porównywarki cen (ja opierałem się na ceneo.pl), przeczytaj opinie i wybierz najlepszy model (ewentualne akcesoria, jeśli Twój budżet to przewidywał).

Dzięki temu sposobowi: po pierwsze nie sprawisz zawodu dziecku, a po drugie – oszczędzisz czas i wybierzesz odpowiedni prezent w najlepszej cenie. Co więcej: zamawiając rower w jednym sklepie, możesz dobrać akcesoria w innym i mieć komplet w ciągu kilku dni roboczych.

Miłych zakupów i uśmiechniętych obdarowanych życzy #zWariataTata.


Tata zaspał, czyli co zrobić na szybkie śniadanie dla dzieci

Pomimo tego, iż zWariataTata wstaje zazwyczaj o 5.15 w celu przygotowania śniadania i wykonania porannej porcji ćwiczeń, to niestety zdarza mu się także zaspać.

O ile z ćwiczeń porannych można zrezygnować – toć się przecież wieczorem nadrobi – o tyle ze śniadania nie bardzo.

I tu z pomocą przychodzi wynalazek – w tej właśnie chwili ważniejszy od koła – płatki owsiane błyskawiczne.

Produkt ten jest lekkostrawny, łatwy w przygotowaniu i dostarcza spożywającym magnez i potas, stanowiąc bardzo ważny element zrównoważonej diety. Jest jednocześnie bogatym źródłem białka i błonnika. Idąc dalej tym tropem, błonnik nie ulega trawieniu i wchłanianiu w przewodzie pokarmowym człowieka i nie jest przyswajalny, co oznacza, że jego brak skutkuje zaparciami i problemami trawiennymi.

Jak powszechnie wiadomo, płatki owsiane błyskawiczne to ni mniej, ni więcej tylko pokrojone ziarno owsa poddane obróbce termicznej, wymyślone w jednym tylko celu – aby uratować zaspanym rodzicom poranek. Co z nimi robimy? Wrzucamy na (swoje zaspane) oko odpowiednią ilość płatków do miski i zalewamy gorącą wodą. Tu mała podpowiedź: wsypcie więcej niż mniej – to będzie ważne w przyszłości.

Niby sprawa załatwiona, ale przecież z łóżek wstają zaspane pacholęta i matka ich jedyna i najukochańsza. To wyjątkowo wybredna grupa docelowa dla porannego kucharza-taty. Wyżej wymienieni, miskę z tak przygotowana pulpą owsianą gotowi są – w ramach dezaprobaty – w najlepszym wypadku odsunąć od siebie energicznie i obrzucić Cię nienawistnym spojrzeniem.

Ale tata nie jedną wiosnę ma już za sobą i wiele nauk od @MatkiGoździ przyjął już kilka, więc w takiej sytuacji radzi sobie następująco i do pulpy dodaje:

  1. Banana – sztuk 1 lub dwa „rozpaciany” razem z pulpą widelcem nadaje smak odpowiedni dla dzieci i tolerowany przez ich mateczkę.
  2. Serek homogenizowany lub jogurt owocowy – nadaje pulpie nie tylko smak, ale i ułatwia przełykanie.
  3. Jogurt naturalny, rodzynki, starta czekolada, suszone śliwki – wersja polecana przez rodzicielkę ze względu na najbardziej naturalny skład i jest tolerowana przez małoletnich.
  4. Owoce, owoce i jeszcze raz owoce – jagody, truskawki, wiśnie, melon, banany, mandarynki w połączeniu z jogurtem naturalnym, to nasze śniadaniowe „niebo w gębie”.

Oczywiście wariacji jest więcej i wszystko zależy od tego co sobie wymyślicie. Ja podałem Wam tylko te cztery, które można zrobić w max. 10-15 minut i które pozwolą Wam na to, aby się nie spóźnić do pracy i jednocześnie wyżywić gawiedź.

I tu wracamy do momentu, w którym napisałem Wam, że zawsze można wsypać płatków więcej niż mniej. Otóż może się to okazać zbawienne nie tylko w przypadku podwyższonego spożycia podczas śniadania, ale również, gdy apetyt zaproszonych na śniadanie gości jest mniejszy niż zwykle. I wtedy zapakujecie sobie nadwyżkę w pojemnik śniadaniowy i będziecie mieli pożywne drugie śniadanie do pracy.

Danie to możecie także wykorzystać dla siebie i dzieci np. w przypadku całodziennego wypadu do lasu, parku czy po prostu na dłuższy spacer połączony z wizytą na placu zabaw. To znakomita alternatywa dla frytek z ketchupem i gofrów.

To jest także sposób mój sposób na pożywną, lekkostrawną dietę, bez zapychania się pieczywem i śmieciowym żarciem, dzięki której podczas zrzucania dwudziestokilogramowego nadbagażu nie chodziłem głodny i już po kilku dniach stosowania czułem się znacznie lepiej.

Jednymi słowy, polecam Wam to, co sam przetestowałem na sobie i swojej rodzinie… jakkolwiek by to nie zabrzmiało.